rotating_baner

piątek, 30 maja 2014

Playa Ancon

Dzisiaj dla równowagi będzie krótki wpis i niedużo zdjęć, ale i dzień taki że niedużo się działo, więc i nie ma wiele do pokazywania.
Za 2 cuc tam i z powrotem można z centrum Trynindadu wybrać się na na jedną z ładniejszych plaż na południowym wybrzeżu Kuby, na Playa Ancon. Zabieramy malucha, grabki , łopatkę, foremki do piasku, kółko do pływania i ruszamy na plażowanie. W wodzie nic nie ma do zobaczenia, więc zabrane płetwy i maska okazują się zbędne. Za to są leżaczki, parasole, piasek i słońce i baaardzo ciepła woda.
Łukasz szaleje oczywiście w swoim kółku do pływania. To świetny rekwizyt do zabrania dla takiego dzieciaka. Nie zajmuje wiele miejsca w plecaku, a ile zabawy dostarcza to tylko Łukasz wie.
Niedaleko nas rozkłada się para chyba z Anglii z 10 miesięcznym dzieciakiem z pobliskiego wielkiego hotelu . Pożyczamy im na chwilę kółko do pływania. Chyba chcieli się pochwalić, bo pytają czy my to z Łukaszem to pierwszy raz wyjechaliśmy. Jak mówimy, że Łukasz jak miał 3 miesiące to był w Rzymie, jak miał 4 miesiące to byliśmy z nim tydzień w Czarnogórze, jak 6 miesięcy to w Wilnie, a jak miał 8 miesięcy to był blisko 3 miesiące w Azji to rozmowa jakoś szybko się kończy. Spieczeni na lekkiego prosiaka o 15:30 wracamy do Trynindadu. Znowu jest niemożliwe gorąco. Rezerwujemy bilety na jutro do Camaguey na autobus Viazul i uciekamy do casy. Rezerwacja polega na tym, że pani w okienku wpisuje na kartkę nasze nazwiska i tyle. Bilet możemy kupić dopiero jutro, przed odjazdem.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza