rotating_baner

środa, 7 listopada 2018

Paraty - kombinacja idealna

Do Paraty lub jak miejscowi mówią do Paraczi przybywamy prosto z Ilha Grande. Tu podobnie jak poprzednio godzina podróży promem, a potem jeszcze około 3 godzinki busem i jesteśmy. Na miejscu w naszej pousadzie witają nas właściciele. I od razu dowiadujemy się jak wyglądają i smakują owoce aceroli (mają wielkie drzewo na podwórku) oraz przekonujemy się, że znajomość angielskiego w Brazylii zupełnie nam się do niczego nie przyda. To było pierwsze nasze takie poważne zderzenie z rzeczywistością brazylijską. Potem to w zasadzie im dalej w las tym gorzej. Angielskiego naprawdę mało kto używa. Nie ma co rozpaczać w trudnych momentach zawsze można ratować się Google translatorem.
Chwilę odpoczywamy i ruszamy zobaczyć kolonialną perełkę Brazylii - Paraty.

piątek, 26 października 2018

Ilha Grande

Jak zapewne wszystkim wiadomo Brazylia to nie tylko Rio de Janeiro. Po tygodniowym pobycie w 'Cudownym Mieście' udajemy się w dalszą podróż. Tym razem o dziwo na wyspę. Jak się okazuje Brazylia ma całkiem sporo wysp, z czego jedna jest wyjątkowa. Zapraszamy na kilka zdjęć z Ilha Grande.


środa, 17 października 2018

Corcovado - koszmar turysty

W końcu trafiamy na okno pogodowe. Mamy jeden, jedyny dzień podczas naszego 6-dniowego pobytu w Rio kiedy przez większość dnia nie ma praktycznie zachmurzenia. Można iść wtedy na plażę z czego sporo ludzi korzysta i Copacabana pęka w szwach, ale można też zmierzyć się z obowiązkowymi atrakcjami Rio.


niedziela, 14 października 2018

Cidade maravilhosa

Tomek - czyli nasz najmłodszy, zdecydowanie zwycięża w naszym osobistym rankingu dzieci, z którymi najłatwiej lata się na długie dystanse. Nie dość, że jako jedyny z całej trójki daje się odłożyć do kołyski, to jeszcze przesypia w niej prawie cały 11 godzinny lot do Rio. W dobrym nastroju i z bojowym nastawieniem witamy brazylijskią ziemię o 5 rano czasu lokalnego.
Rio również nam się odwdzięcza i wita nas przyjemną temperaturą ponad 30 stopni. Po chłodnym Paryżu to perfekcyjna odmiana. Zapoznajemy się z najbliższą okolicą, a ona z nami. Wniosek może być tylko jeden - Copacabana rządzi :)


Ciekawy patent, wąż z którego sączy się woda, by przyjemniej było dojść nad wodę 

niedziela, 7 października 2018

Paryż na rozgrzewkę

I jest, w końcu wyruszyliśmy w trzecią wyprawę. Wyjazdem z racji długości, bo to przecież prawie 3 miesiące nazwać już nie wypada. Początek wcale nie łatwy i trochę strach nas oblatuje, bo to zaledwie wylot do Paryża, a co to będzie dalej. Zwykle z Krakowa, jakoś tak się utarlo, iż wylatujemy Ryanairem, tym razem jednak mała odmiana do Paryża zabiera nas EasyJet. I w sumie byłoby nawet na plus gdyby EasyJet nie zafundował nam 50 minutowego opóźnienia, które w większości spędzamy zamknięci w autobusie tuż przy samym samolocie. Za to fotele zdecydowanie lepsze niż w Ryanair, tak więc jak na razie jest remis.