rotating_baner

sobota, 16 listopada 2013

Kumulacja

Dzisiaj mieliśmy kumulację, tzn działo się tyle że jest już na zegarze 00:34 a my dopiero mamy czas żeby usiąść i wrzucić jakieś zdjęcia. Wszystkiego z pewnością nie damy rady opisać, a co nie damy rady to będzie jutro. Z lokalnego biura podróży mieliśmy wykupione tzw 1 Day Safari. Trochę to śmieszne było miejscami, ale "największe" okoliczne atrakcje mamy zaliczone. To po kolei, zaczęło się od wizyty na farmie storczyków i motyli. Nic specjalnego, można sobie darować. Równie ładne storczyki można zobaczyć zwyczajnie spacerując po mieście.



Potem zawieźli nas do takiego centrum rozrywki, gdzie mieliśmy kawałek spływu tratwą bambusową, przejazd bryczką ciągniętą przez woły i jazdę na słoniu. Chyba nie musimy pisać co było najlepsze. Aha, gwoli wyjaśnienia Łukasz nie jechał na słoniu, chociaż bardzo chciał. Został z tatą i z rozrzewnieniem patrzył jak mama niknie w dali na grzbiecie wielkiej słonicy. W ogóle to Łukasz jak zobaczył słonie to przestał wydawać jakiekolwiek dźwięki, co jest bardzo do niego nie podobne. Patrzył tylko wielkimi oczami z rozdziawioną buzią nie mogąc pewnie uwierzyć w to co widzi.



To były te wątpliwe atrakcje, teraz czas na słonie.



Na koniec wycieczki zawitaliśmy do wioski plemienia Karen tzw. "długich szyji". Dziwne to było bo jak w ludzkim ZOO można się poczuć. Ciężko też robić zdjęcia, no jakoś tak głupio. Chociaż tym kobietom nie jest głupio kasować 50 zł za wstęp do wioski, o ile oczywiście to one na tym zarabiają. W prze wodniku w niezbyt przychylnym świetle opisują proceder jaki ma miejsce z tymi kobietami. Rzekomo to one nie do końca ze swojej woli pokazywane są turystom.



Ufff to tyle na dzisiaj, resztę uzupełnimy jutro. Czas coś się przespać.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza