rotating_baner

środa, 28 maja 2014

Są nurki!

Wita nas rano piękne słońce. Dzisiaj wielki dzień, bedą nurki! Cena nie taka straszna, ze wszystkim tzn. transport, wynajęcie sprzętu etc. panowie z centrum nurkowego chcą 25 cuc. Centrum nurkowe w Playa Larga jest jedno przy głównej plaży, nie da się nie znaleźć. Jakby się ktoś zastanawiał czy warto, to oj naprawdę warto. Ponieważ jesteśmy z Łukaszem, to do wody wchodzimy na zmianę. Jedno z nas nurkuje blisko Punta Perdiz.

Głębokość tego nurkowania to około 25 metrów, świetna widoczność - jakieś minimum 20 metrów. Schodzi się łagodnie, aż dociera się do ściany, która prawie pionowo opada na głębokość około 70 metrów. Sporo koralowców i kolorowych rybek. W programie nurkowania też wizyta na wraku łodzi, która jest na około 12 metrach. Nasz aparat nie pozwala na fotografowanie poniżej 15 metrów - tzn. pozwala, ale tylko raz ;) Dlatego posiłkujemy się tutaj zdjęciami ze snorkowania, które choć trochę przybliżają, to co można było pod wodą zobaczyć.
Drugie nurkowanie jest w innym miejscu, na przeciwko cenota, którego widzieliśmy dzień wcześniej, w miejscu gdzie robiliśmy snorkowanie.
Podczas gdy Aga nurkuje, my z maluchem buszujemy wokół i ku radości Łukasza znajdujemy wieeelkiego kraba. Z takim potworem to nie przelewki, myślę że gdyby tak szczypnął swoimi szczypcami, to trochę by bolało.
A podczas drugich nurków widoczność ponownie więcej niż zadowalająca, łagodne długie zejście wśród koralowców, które ciągną się od samego brzegu. Od razu otaczają nas kolorowe rybki. Na ok 10 metrach jest wrak statku porośnięty koralowcami, tam też zaczyna towarzyszyć nam barakuda, która prawie do końca będzie przyglądać się naszym poczynaniom. Zaglądamy tez do małej jamy, gdzie chowa się pokaźnych rozmiarów murena. Po drodze możemy obserwować niezwykle kolorowe podwodne łąki, jak na przykład intensywnie fioletowe koralowce w kształcie olbrzymich falujących liści, czy sięgające do pół metra wysokości fioletowe stożkowe rury. W końcu na ok 25 metrach, przy doskonałej jasności i widoczności docieramy do pionowej ściany, gdzie można podziwiać wszystkie rodzaje koralowców i wiele gatunków ryb. Podsumowując, warunki i to co można zobaczyć pod wodą z pewnością godne polecenia.
Z panią od noclegu jesteśmy umówieni tak, że po nurkowaniu możemy jeszcze wziąć prysznic i spokojnie wyjść na autobus do Trynindadu, który odjeżdża o 16. Podczas płacenia właścicielka casy myli się na naszą niekorzyść na 20 cuc. Trzeba być czujnym cały czas :-)
W oczekiwaniu na autobus mamy okazję zapoznać się z typowym transportem na Kubie. Ci ludzie na pace tej ciężarówki wcale nie znaleźli się tam przypadkiem.
Podróż do Trinidadu bez przygód, wieczorem kolacja w restauracji, gdzie po raz kolejny przekonujemy się, że posiłki serwowane w casach są dużo lepsze. Przede wszystkim są dużo większe porcje i zawsze są jakieś fajne dodatki, a to owoce, albo jakiś deser np. banany w winie. Jedyna rzecz, która jest lepsza w restauracjach to muzyka. Zwykle do przysłowiowego kotleta gra jakiś zespół. Oczywiście później jak muzyka nam się podobała, to albo można kupić ich płytę (zwykle około 10 cuc) albo odwdzięczyć się jakimś napiwkiem.
Ahhhh... Trinidad, tak spokojnie do tego przeszliśmy, a to jedna z gwiazd naszego wyjazdu. Jeszcze rano nurkowaliśmy na rafach, a teraz podziwiamy jedno z najlepiej zachowanych i najpiękniejszych miast kolonialnych na Karaibach. Za to właśnie kochamy podróże! O Trinidadzie obiecujemy będzie dużo więcej. Będzie też sporo zdjęć, w końcu zostajemy tutaj 3 noce. Tylko w Havanie i później w Guardalavaca zostaniemy tak długo. Poniżej jako przedsmak trochę foci, które udało nam się zrobić podczas wieczornego spaceru.
Ten ładny kościół na zdjęciu poniżej to główna świątynia Trinidadu czyli Iglesia de la Santisima Trinidad.
Kiedy my zmęczeni przysiadamy na moment na ławce w parku przy Plaza Mayor, maluch nie próżnuje. U niego energia nie ma końca i już po chwili jest towarzyszka do zabawy. To nic, że kubanka, ważne że da się z nią wspólnie pobiegać po placu.
Piękne zakończenie dnia. Pinacolada prosto z ananasa. Pani nie żałowała rumu.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza