rotating_baner

poniedziałek, 9 czerwca 2014

Adios Cuba!

Kiedyś musiało to nastąpić. Dzisiaj pożegnamy rajską wyspę i wsiądziemy smutni do samolotu, który zawiezie nas z powrotem do Europy, do pracy i codziennych zajęć. Mimo, że to już koniec nie poddajemy się i ruszamy na zwiedzanie. Z pozostałych do zobaczenia atrakcji wybieramy "drugi brzeg" i taksówką za 5 cuc jedziemy rzucić okiem na Hawanę z poteżnego hiszpańskiego fortu strzegącego wejścia do zatoki i do portu. Fortaleza San Carlos de la Cabaña, bo o tej fortyfikacji mowa powstała pod koniec XVIII wieku i jest trzecim największym systemem umocnień w obu Amerykach. To co nas najbardziej interesuje to rozpościerająca się rewelacyjna panorama na całą Hawanę.

Podczas zwiedzania okazuje, się że przez jakiś czas urzędował tam nasz stary znajomy Che Guevara. Urządził sobie tam kwaterę główną i więzienie. W gablotce można podziwiać kilka pamiątek po nim, np. taki oto zabytkowy aparat fotograficzny.
Forteca to bardzo przyjemne miejsce, jest tam sporo miejsca do spaceru, a jak ktoś ma więcej czasu to może się udać do pobliskiej twierdzy El Morro czyli starszego brata Fortalezy.
Dobrym pomysłem byłoby też wybrać się tam wieczorem i podziwiać panoramę na Hawanę o zachodzie słońca, dodatkowo Kubańczycy zadbają o to byśmy się nie nudzili i nawet strzelą dla nas z wielkiej armaty. Ceremonia strzału odbywa się codziennie około 21:00. By zakończyć temat o fortecy trzeba jeszcze napisać, że właśnie ten system fortyfikacji został wpisany razem z dzielicą Havana Vieja na listę UNESCO.
Czas zrobić zakupy do Polski. Co jest najbliższe Polakowi, a jednocześnie najlepsze na Kubie? Oczywiście alkohol, a konkretnie rum, który jest około 4 razy tańszy tam na wyspie, niż tutaj u nas w Europie. Wywieźć można do 4 butelek na głowę - oj nasze plecaki były cieżkie tamtego dnia. Tutaj mała uwaga, co prawda wywieźć można sporo, ale do Unii można wwieźć tylko 1 litr wysokoprocentowego alkoholu na głowę!
A jak jeszcze może wyglądać Hawana? O właśnie tak, jak na dwóch zdjęciach poniżej. O ile Havana Vieja jest jeszcze ratowana przez UNESCO, to już niestety nieremontowane budynki w Havana Centro szybko upadają i straszą.
Z ostatnimi alkoholowymi zakupami mieliśmy jedno z cięższych przejść. W sklepie wybraliśmy sobie 4 butelki rumu i 2 butelki wody. Pani nam wszystko spakowała, w konspiracji wespół ze swoim kompanem policzyła coś na kalkulatorze i radośnie oznajmiła, że mamy zapłacić 30 cuc. Chwila, lampka ostrzegawacza się zapaliła. Co takie drogie? - pytamy i prosimy o odłożenie 2 butelek wody mineralnej. Pani z wielkiem fochem, odkłada i cena spada do 25 cuc. Jak prosimy o rachunek, to nagle naszego zakupu nie da się nabić na kasę, tak więc w ruch idzie kartka z długopisem i sami podliczamy ceny. Nagle okazuje się, że nasze zakupy kosztują już tyle, ile mają kosztować czyli jakieś 20 cuc. W ostatniej chwili pani ekspedientce się udało, bo Łukasz już gotował się do akcji :)
Ze zwiedzania nie rezygnujemy nawet w ostatnim momencie. Jadąc na lotnisko prosimy taksówkarza by zatrzymał się na moment na zjawiskowym Placu Rewolucji.
Pstrykamy zdjęcia wielkim podobiznom Che Guevary oraz innego bohatera rewolucji Camilo Cienfuegos i żegnamy się najpiękniejszą karaibską wyspą. Adios Cuba! Hasta luego!

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza