rotating_baner

środa, 2 grudnia 2015

Marvão

Wbrew pozorom, co można by sądzić po poprzednim wpisie, naszym głównym zajęciem podczas wyjazdu wcale nie było wyszukiwanie kolejnych miejsc do plażowania. Zwiedzaliśmy i to było dość intensywne zwiedzanie. A naprawdę w Portugalii jest co oglądać i wielokrotnie można zostać naprawdę pozytywnie zaskoczonym.
Dzisiaj chcemy Wam pokazać jedno z takich miejsc, które totalnie nas zauroczyło. Jednogłośnie wybraliśmy je jednym z tych "naj" w Portugalii. Dla takich właśnie miast warto wybrać się do tego małego kraju na krańcu Europy. Poznajcie miasto twierdzę: Marvão.

Widok na miasto ze wzgórza zamkowego.


Na znaczeniu strategicznym wzgórza, na którym stoi miasto poznali się już Maurowie, którzy w VIII wieku założyli tam pierwszą osadę. Po zdobyciu w wyniku rekonkwisty w XIII w. miasto przeszło w portugalskie ręce. Bliskość hiszpańskiej granicy oraz coraz większe dążenia korony portugalskiej do niezależności od potężnego sąsiada na wschodzie powodowały, iż Marvão stopniowo nabierało znaczenia oraz obrastało w kolejne umocnienia i mury. Z czasem jednak jak to z takimi miastami bywa sytuacja zaczęła się zmieniać i Marvão przestało już być takie ważne. Stało się zapomnianym miastem na dalekiej prowincji. Niech Was to absolutnie nie smuci. Dzięki temu przetrwało do naszych czasów w prawie niezmienionym stanie i dzisiaj mamy unikalną okazję odwiedzić świetne zachowane unikalne miasto twierdzę.



Zwiedzając miasto samochód można zostawić na obszernych parkingach przed bramą wjazdową do miasta. Drugi mniejszy parking jest na samej górze przed zamkiem. Należy pamiętać, iż dojazd do niego wiedzie przez zabytkowe miasto, po wąskich brukowanych ulicach.

A tu Marvao z trochę dalszej perspektywy.
Główna brama wjazdowa do miasta.
Jedna z uliczek w mieście.


Wisienką na torcie w Marvão jest naturalnie zamek, do którego od niedawna wstęp jest już płatny, ale nie ma się co obawiać, to nie Sintra, gdzie płaci się jak za zboże. Tu zostawimy najwyżej 2 euro.

Twierdza jest dobrze utrzymana. Można nawet przespacerować się murami zamku, trzeba tylko uważać bo barierek niet. Może to stanowić pewną trudność zwłaszcza jak koniecznie chce z Tobą iść dwulatek. Chociaż tu akurat Łukasza musimy pochwalić. Grzecznie było jak nigdy.



Ciekawostka jaką można obejrzeć to wielki zbiornik na deszczówkę, dzięki któremu załoga tego niezdobytego zamku mogła przetrwać nawet półroczne oblężenie.

Na zdjęciu nie wygląda, ale musicie nam uwierzyć na słowo, ta cysterna jest naprawdę spora.


A jak już jesteśmy na jakiejś wieży zamkowej, to nie zapomnijmy wyjąć aparatu, bo widoki zapierają dech w piersiach. Zresztą zobaczcie sami jak prezentuje się to orle gniazdo w obiektywie.

Aga przygnieciona niesamowitością Marvao, a może to małe zmęczenie dopadło?
Marvao jest super, ta rodzina nie może się mylić :)


Na koniec mamy jeszcze jedno małe ogłoszenie duszpasterskie. W końcu dorobiliśmy się własnego fanpage'a na Facebooku. Zatem jeżeli czasem do nas zaglądasz i podoba Ci się to co możesz u nas przeczytać czy zobaczyć to zachęcamy mocno do polubienia naszej strony. Nie ukrywamy, oprócz tego, że będzie nam niezmiernie miło to każde polubienie to dla nas spory motywator i sygnał, że jednak ktoś do nas zagląda.




Kraj:Portugalia i Hiszpania
Termin:26.09.2015-31.10.2015 (35 dni)
Lot:Ryanair Kraków<->Madryt
Trasa: Segovia (1 noc)-> Salamanca (2 noce) -> Braga (3 noce)-> Porto (3 noce) -> Nazare (5 nocy) -> Lizbona (5 nocy) -> Lagos (3 noce) -> Albufeira (4 noce) -> Tavira (1 noc) -> Evora (2 noce) -> Caceres (1 noc) -> Toledo (1 noc) -> Madryt (3 noce)
Pokonany dystans: 3000 km
Typ transportu: wynajęty samochód

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza