rotating_baner

poniedziałek, 8 lutego 2016

Wellington

Wellington wiele osób traktuje jako punkt przesiadkowy na prom w drodze na kolejną wyspę. Zostaje tu tylko na jedną noc i jedzie dalej. A to jak się okazuje duży błąd. Bo stolica Nowej Zelandii ma naprawdę sporo do zaoferowania. To kompaktowe, małe miasto bez bardzo wysokich budynków zupełnie nie przypomina stolicy w sumie dużego kraju jakim jest Nowa Zelandia.
Zwiedzanie miasta nie może się obyć bez wizyty w muzeum Nowej Zelandii Te Papa Tongarewa. Na sześciu piętrach mieszczą się różne wystawy obejmujące swoją tematyką kraj Kiwi. Na początek jest mocne uderzenie. Ekspozycja poświęcona bitwie o półwysep Galipoli podczas I Wojny Światowej. W walkach przeciwko tureckiej armii (zakończonych porażką zresztą) brało udział również nowozelandzkie wojsko. Wystawa dosłownie wbija w ziemię. Koniecznie trzeba ją zobaczyć, zwłaszcza, że wstęp do Te Papa jest darmowy. Największe wrażenie robią ogromne dioramy z postaciami nowozelandzkich żołnierzy.
Jest też bardzo interesująca wystawa o przyrodzie, gdzie można ujrzeć unikalny eksponat. Zatopioną w żywicy gigantyczną (9 m) kałamarnicę, którą znaleziono zamarznietą na Antarktydzie w 2007 roku.
Przy okazji pobytu możemy stanąć oko w oko z największym szkodnikiem Nowej Zelandii - oposem (ang. possum). Sprowadzony z Australii jako zwierzę hodowlane na futro wymknął się spod kontroli i nie mając naturalnych wrogów w środowisku rozmnożył się do niebotycznej ilości 30 mln.
Do innych atrakcji Wellington, które z pewnością spodobają się towarzyszącym nam dzieciom z pewnością można zaliczyć wizytę w Ogrodzie Botanicznym. Świetnie położony na wzgórzu okalającym Wellington jest świetną propozycją na spędzenie tam kilku godzin. Dojście pieszo nie powinno stanowić problemu, ale lepiej wybrać wyjazd ponad 100-letnią kolejką linową.
W Ogrodzie Botanicznym jest też bardzo przyjemny plac zabaw z linką zjazdową. Uwierzcie albo nie, ale Łukasz nieźle dawał sobie radę z jak to nazywają tutaj - flying foxem.
Wellington jak pisaliśmy wcześniej to bardzo przyjemna stolica. Świetnie zwiedza się ją pieszo. By coś przekąsić można się udać na Cuba Street, gdzie rozlokowało się pełno knajpek. Azjatyckie są szczególnie godne polecenia, za świetną cenę, ale też za autentyczność potraw. Próbowaliśmy kuchni malezyjskiej i przypomniały nam się cudowne smaki Penang. Na koniec jeszcze kilka zdjęć Wellington i panoramy na miasto.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza