rotating_baner

piątek, 29 listopada 2013

A w Krabi Tajki to gryzą

Jesteśmy w Krabi, podróż była łatwa i przyjemna. W ogóle to jesteśmy pod wrażeniem tego, jak łatwo można się poruszać po Tajlandii. Bardzo dobrze funkcjonuje tutaj komunikacja minibusami pomiędzy ważniejszymi miastami. Zwykle odbierają cię z hotelu i nierzadko odstawią pod drzwi kolejnego. W Krabi trochę porażka z noclegiem: Hometel Hotel. Standard jest ok, czysto, może trochę odpada farba z sufitu pod prysznicem, ale jest klima i TV. Problem polega na tym, że ktoś wpadł na pomysł, żeby pokoje w hotelu pomalować na ciemno szary kolor i dodatkowo porobić czarne mazy. Koszmar. Czujemy się jak w krypcie, która właśnie jest w budowie. A taki fajny nocleg mieliśmy w Khao Sok.



Za to lokalizacja jest przednia. Z hotelu mamy rzut tajskim słomianym kapeluszem do targu. A tam całkiem niezły wybór owoców, jak na zdjęciach poniżej (te ostatnie, brązowe z kolcami są najlepsze, niestety nie wiemy jak się nazywają).



Jest trochę stoisk z bardzo dobrym jedzeniem, choć innym od tego jakie do tej pory spotykaliśmy. Więcej tu muzułmanów, więc pewnie stąd ta zmiana kuchni.



Łukasz nawiązał też dzisiaj poważny kontakt z Tajką starszą o 5 miesięcy. Sprawa zakończyła się niestety boleśnie, bo Tajka postanowiła rozpocząć znajomość od ugryzienia Łukasza w palec. Było trochę płaczu, na szczęście zaraz obok był mały stawik z rybkami i Łukasz o wszystkim zaraz zapomniał. Jednak do Tajek to ostrożnie i z dystansem trzeba podchodzić.



Rano ruszamy na krótką wycieczkę łodzią zobaczyć okoliczne wyspy. Zobaczymy jak nam pogoda dopisze, bo jakaś rewelacyjna to ma nie być.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza