rotating_baner

sobota, 23 listopada 2013

Psiejsko nie-czarodziejsko

Jesteśmy na Kho Tao to dobra wieść. Miało być słonecznie rajsko i psiejsko czarodziejsko, a nie jest, przynajmniej dzisiaj. Od rana za oknem pada deszcz i to czasem dość intensywnie. Podróż autobusem do Chumphon minęła szybko i dość komfortowo. Tam mieliśmy przesiadkę na "hi speed catamaran" i zaczęły się schody. Najpierw z 45 minut nie wypuszczali nas z autokaru, potem z godzinę jak nie lepiej czekaliśmy, aż zatankują naszą łódź. W momencie jak planowo mieliśmy dopłynąć do celu to my dopiero ruszyliśmy. Trzeba przyznać, że nasz katamaran to faktycznie był "hi speed", pędziliśmy z 30-35 węzłów jak nic. Problem był natomiast taki, że morze było dość konkretnie wzburzone i na tej łodzi prawie wszyscy dostali choroby morskiej, łącznie z niektórymi osobami z załogi. Było ciężko, Łukasz na szczęście połowę drogi przespał, a potem był bardzo dzielny. Od poniedziałku pogoda ma już być dobra, więc mamy nadzieję, że powrót z Kho Tao już nie będzie taki fatalny.
Na Kho Tao jak na razie to byliśmy się przejść kawałek i coś zjeść w tajskiej knajpie. Żarcie wyśmienite, jest trochę drożej niż na lądzie. Hotel Amonrada House taki sobie niestety. Za oknem mamy widok na budowę. Pokój ok, trochę mały, ale jest czysto. Poniżej trochę zdjęć z portu gdzie wsiadaliśmy na łódź.



Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza