rotating_baner

czwartek, 22 maja 2014

Podbój Hawany czas zacząć

Nasza największa obawa tego wyjazdu to pytanie czy Łukasz będzie chciał spać z nami. W domu ma osobny pokój i osobne łóżeczko. Od jakiegoś czasu każda próba wzięcia go do nas do łóżka jak np. nie mógł spać kończyła się protestami i o spaniu razem nie mogło być mowy. O dziwo Łukasz pierwszą noc na Kubie przesypia wręcz idealnie. Nie może być lepszego początku wyjazdu. Pani Marta robi nam pyszne śniadanie (bułka, sandwich z szynką i serem, owoce, sok) i niesamowicie dobrą kawę, oczywiście kubańską. Podbój Hawany czas zacząć. Każdy słyszał, że na Kubie jeżdżą stare samochody. Pewnie nawet widział jakieś zdjęcia, ale gwarantuje każdemu kto tu przyjedzie, że nie jest przygotowany na to co tu zobaczy. Te samochody są tak niesamowite, że przez pierwsze godziny cieszymy się jak dzieci za każdym razem kiedy taki wehikuł przejeżdża obok nas. A to nie jest tak że tych samochodów tu jest mało. Wprost przeciwnie to zwykłych samochodów jest mało, a taki 60-letni Chevrolet to co chwilę nas mija. A to samochód, który parkuje koło naszej kwatery.
Do starych samochodów trzeba jeszcze zaliczyć naturalnie polskiego Małego Fiata, których też jest sporo w Havanie. A to jeden z ciekawszych egzemplarzy.
Prawdziwa parada jest przy budynku Kapitolu. Tam stoi sporo takich starych taksówek do wynajęcia. Myślę, że za niektóre modele niejeden kolekcjoner oddałby córkę, żonę i nawet życie.
Kapitol to kopia najbardziej rozpoznawalnego budynku w Stanach Zjednoczonych i wygląda o tak. Na nasze niepocieszenie aktualnie w remoncie.
Ten dzień poświęcamy na spacer po Havana Vieja, czyli najstarszej części Hawany wpisanej obecnie na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Stare centrum można spokojnie i bez pośpiechu obejść w 2-3 godziny. Przynajmniej te najważniejsze place. Poniżej Plaza de la Catedral, gdzie znajduje się katedra.
Zaraz obok jest Castillo de la Real Fuerza z XVI wieku.
Obowiązkowy plac do zobaczenia to Plaza de Armas czyli najstarszy plac Hawany. To też miejsce, gdzie można sobie zakupić (jak ktoś jeszcze nie ma) książkę o rewolucji albo o Che.
A jak już jesteśmy przy Che to pełno jest jego murali w mieście. Koło naszej casy jest też i taka perełka.
Plaza de San Francisco.
No i by zakończyć spacer po placach zdjęcie Plaza Vieja i jednego malucha, który absolutnie nie przejmując się upałem gonił ptaszki po całym placu.
Są na Kubie sklepy dobrze zaopatrzone, gdzie płaci się twardą walutą, coś jak u nas kiedyś Pewexy. Dla zwykłego Kubańczyka pozostaje zwykły sklep, który wygląda dla nas trochę szokująco.
A oto przykład zakładu fryzjerskiego:
I trochę innych zdjęć z dzisiejszego spaceru.
Niestety Havana Vieja ma i swoją ciemną stronę. To wszechobecni naganiacze. Co rusz ktoś nam proponuje przejażdżkę bryczką, taksówką, rikszą, kupno tanich cygar, zrobienie sobie zdjęcia etc. Nie jest to może poziom krajów arabskich, gdzie strach wejść do sklepu bo trzeba będzie zaraz poznać historię całej rodziny i wypić herbatę, ale mimo to może być uciążliwe. Wracając do Hawany to bardzo ciekawe miasto i bardzo piękne zarazem. Część objęta patronatem UNESCO jest w świetnej kondycji, budynki odnowione, jest bardzo czysto. Sporo muzeów. Natomiast dzielnica, w której mieszkamy czyli Havana Centro to już obraz nędzy i rozpaczy. Przynajmniej jeżeli chodzi o stan budynków. Większość to ruina, która cudem jeszcze stoi, a nierzadko po kamienicy został już tylko pusty kwartał. Natomiast ludzie mili, często zagadują i ogólnie od początku wyjazdu czujemy się tutaj bardzo bezpieczne. Na koniec dnia zostawiamy sobie spacer ulicą Malecon. To malownicza promenada, gdzie wielu Kubańczyków przychodzi razem ze swoją dziewczyną na romantyczny spacer. Na Maleconie nie ma świateł więc i spacer może nawet być potrójnie romantyczny :-)

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza