rotating_baner

sobota, 7 czerwca 2014

Hasta la victoria siempre!

Rano mamy mały zgrzyt. Autobus do Santa Clara z dworca odjeżdża o 6:55. Dworzec oddalony jest od naszej casy około 2 km, więc trzeba dojechać taksówką. My myślimy, że będzie jak zwykle, czyli że właściciel casy wezwie dla nas jakiś samochód. A właściciel casy myśli, że to my sobie sami jakiś samochód znajdziemy. Ponoć nam to mówił jak przyjechaliśmy, ale jak widać się nie dogadaliśmy. Na nasze szczęście odwozi nas na dworzec swoim samochodem. Dostaje za to 5 cuc i szczęśliwy wraca do domu, a my niemniej, pędzimy kupić bilety. Nasz autobus jest przelotowy, więc z kupnem biletów trzeba poczekać, aż przyjdzie. Wtedy dopiero się okaże, czy są miejsca. By uniknąć takiej sytuacji można sobie zarezerwować miejsce dzień wcześniej w kasie biletowej. Wpisują wtedy nazwiska na listę. A jak się potem to organizuje, to już nie wiemy. Chyba jakoś telefonicznie się dogadują, bo przecież nie ma tu żadnego systemu elektronicznej rezerwacji biletów.
Z Sancti Spiritus do Santa Clara jest rzut beretem, więc około 8:30 docieramy już na docelowy nocleg. Właściciele to miła młoda para, niestety przepadła nam gdzieś ich wizytówka, więc nie damy rady chyba znaleźć namiaru do nich. A szkoda, bo nocleg bardzo fajny.
W zasadzie w Santa Clara oprócz tego centralnego placu (Parque Vidal), to za wiele nie ma co oglądać. Wyjątkiem są dwie rzeczy. Fabryka cygar Constantino Perez Carrodegua, którą można zwiedzać i która ponoć jest bardziej autentyczna niż podobna do zwiedzania w Hawanie. Niestety na tę atrakcję się nie łapiemy, bo dzisiaj jest sobota, czyli fabryka nie pracuje. Druga atrakcja to pomnik i muzeum ku pamięci Che. Z tego słynie Santa Clara i dlatego do tego miasta ciągną tłumy turystów zarówno kubańskich jak i zagranicznych.

To właśnie w tym mieście podczas rewolucji rozegrała się decydująca bitwa. To tutaj rewolucjoniści pod wodzą Che Guevary pokonali wojska Batisty ostatecznie otwierając Fiedelowi drogę do Havany. Santa Clara i Kubańczycy jak widać nie zapomnieli tego Che i po tym jak odnaleziono jego szczątki w Boliwii sprowadzono je na Kubę i wybudowano tutaj to wielkie mauzoleum. Oprócz zadumy nad grobem Che można też zajrzeć do niewielkiego muzeum, gdzie pozbierano trochę pąmiątek po tym słynnym rewolucjoniście. Ogólnie to mamy trochę mieszane uczucia odnośnie Che. Ciężko jest znaleźć wiarygodne źródła kim naprawdę był. Bo z jednej strony można znaleźć jego biografie wychwalające go pod niebiosa, a z drugiej strony takie, gdzie przedstawia się go jako monstrum. Prawda pewnie jak to zwykle bywa, leży gdzieś po środku.
Jak ktoś nie jest wielkim fanem Che, a potrzebuje się gdzieś zatrzymać na jedną noc w drodze do lub z Havany, to lepiej jest wybrać urokliwe Sancti Spiritus niż Santa Clara.
Poniżej garść zdjęć tego dnia.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza