rotating_baner

piątek, 4 marca 2016

Są zwierzaki

Pamiętamy jak z zapartym tchem i wypiekami na twarzy przegladaliśmy zdjęcia na blogach z wyjazdów do Nowej Zelandii. Niesamowite krajobrazy, zapierające dech w piersiach widoki i egzotyczne jak dla nas zwierzęta. Tak, Nowa Zelandia to unikalne miejsce, gdzie można spotkać na plaży dzikie zwierzęta. Zobaczcie naszą historię pogoni za pingwinami, fokami i lwami morskimi.
Z żalem opuszczamy Fiordland i z Te Anau kierujemy się na wschodnie wybrzeże. Naszym celem jest Dunedin, ale nie ma takiej możliwości żebyśmy tam dojechali w ciągu jednego dnia. Kierownik wyprawy Filip nie pozwala na takie numery. Trzeba podzielić trasę na pół. Szybko wertujemy przewodnik i nasz wybór pada na Curio Bay. Można tam spotkać ponoć żółtookie pingwiny. Jedne z najrzadszych na świecie. Oczekiwania są duże. Niektórzy jak widać podeszli do sprawy profesjonalnie.
Na plaży jak dowiadujemy się, są dwa gniazda pingwinów. Przy okazji trochę słów jak Nowa Zelandia podchodzi poważnie do spraw ochrony przyrody. Są tam tylko dwa gniazda (razem zaledwie cztery pingwiny!). Do pilnowania tych czterech pingwinów jest przydzielony pracownik, który siedzi na plaży na krzesełku i pilnuje czy pingwiny mają się dobrze. Wychodzi trochę lipa. Pingwin przypływa o zachodzie słońca, ale niestety nie można za blisko podchodzić. Oj, przydałby się jakiś obiektyw tele. Na zdjęciu poniżej jest pingwin, centralnie na zdjeciu. Można powiększyć :)
Nie bardzo wyszło zdjęcie z pingwinami, zatem rekompensujemy sobie stratę fotografując okolicę. Plaże o zachodzie słońca są niesamowite.
Nasze drugie podejście do kontaktu oko w oko z dziką przyrodą Nowej Zelandii mamy już następnego dnia po dotarciu na półwysep Otago. Z kampingu dziesięć minut jazdy samochodem i docieramy na plażę gdzie wylegują się wielkie dwa lwy morskie. Tu nie ma żadnego pracownika, więc można podejść naprawdę blisko. Niemniej wszędzie są tablice, że minimalna bezpieczna odległość to minimum 5 metrów. Widoki oczywiście również dopisują.
Trzecie spotkanie, w sumie najlepsze mamy niejako przypadkiem. Z Dunedin jest tylko rzut beretem do arcyciekawej plaży Moeraki Boulders. Przyroda wytworzyła tam idealnie okrągłe formy skalne i rzuciła je na plażę. Spodziewajcie się sporych tłumów, bo każdy kamper czy autobus wyrzuca turystów na tą plażę. Jest nawet spory parking, kawiarnia i sklep z pamiątkami.
Na dokładkę do tej zjawiskowej plaży nieopodal jest świetny punkt (Katiki Point Lighthouse), gdzie można spotkać żółtookie pingwiny i całe mnóstwo, ale naprawdę mnóstwo fok. Są też króliki, ale kto by na nie zwracał uwagę, kiedy wokoło dzieją się takie rzeczy. Tutaj inaczej niż w Curio Bay, najlepsza godzina do podziwiania pingwinów jest pomiędzy 17 a 19. O 19:30 o ile dobrze pamiętamy zamykana jest droga dojazdowa. Przy okazji mała rozrywka umysłowa, policz wszystkie foki na zdjęciach poniżej.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza