rotating_baner

piątek, 26 października 2018

Ilha Grande

Jak zapewne wszystkim wiadomo Brazylia to nie tylko Rio de Janeiro. Po tygodniowym pobycie w 'Cudownym Mieście' udajemy się w dalszą podróż. Tym razem o dziwo na wyspę. Jak się okazuje Brazylia ma całkiem sporo wysp, z czego jedna jest wyjątkowa. Zapraszamy na kilka zdjęć z Ilha Grande.




Napierw jednak zanim zapoznamy się z wyspiarskim rajem musimy się na ów jakoś dostać. Czeka nas nam zatem wyprawa z całym majdanem. Jedziemy ok 3h busem, a następnie około godziny promem. Tu korzystamy z usług firmy Easy Transfer - może nie najszybciej, może nie najtaniej, ale skutecznie i z odbiorem spod hotelu. Ogólnie polecamy. Potem jeszcze tylko ciągnięcie bagaży przez 15 minut w upale po piasku i możemy zameldowac się w naszym wynajętym przez Airbnb domku. A jest on szczególny, w dzień przylatują do nas kolibry, a w nocy odwiedzają niejakie gamy (po naszemu oposy), powodując sporą u nas konsternację swoimi harcami na dachu.




Tu należałoby napisać kilka słów na temat samej wyspy. Otóż wyspa jest o tyle ciekawa, że łączna ilość samochodów jakie po niej jeżdżą można policzyć na palcach jednej ręki (będzie to quad policyjny, śmieciarka czy straż pożarna). Wyspiarze jakoś sobie radzą. Na zdjęciu poniżej oficjalne taxi bagażowe.




Inny ciekawy fakt jest taki, że wyspa w dużej części jest nietkniętym rezerwatem przyrody. To głównie dlatego, że jeszcze do lat 90. XX wieku pełniła funkcję więzienia. I to nie takiego zwykłego ale takiego dla najcięższych przypadków. Ta ponura sława na wiele lat odstraszała potencjalnych deweloperów. Skutek jak widać jest jak najbardziej pozytywny - zielony raj praktycznie bez samochodów.




Będąc na Ilha Grande trochę żałujemy, że w tak małym stopniu korzystamy z ogromu możliwości jakie wyspa oferuje. Niestety mamy pogodę mocno w kratkę, a ponadto z 3 dzieciaków trudno na coś bardziej przygodowego się porwać. A jest w czym wybierać. Sporo tras trekkingowych, nurkowanie, wyprawy łodzią na odległe plaże, kajaki etc. - innymi słowy agencja turystyczna sprzedająca przygody czai się na każdym kroku.

Żeby nie było, że zupełnie nic nie robiliśmy, w dzień z najlepszą pogodą udajemy się na łodzią na uważaną za jedną z najładniejszych plaż w całej Brazylii - plażę Lopes Mendes. Płynie się około godziny łodzią, potem tylko około 30 minut spaceru przez dżunglę i jesteśmy. Czy warto zobaczcie sami. Ah jedna uwaga, piasek na tej plaży jest tak drobny, że ten bałtycki może się schować. Nie zalecam zmieniać obiektywu w aparacie na tej plaży - ja się nie odważyłem.




Lopes Mendes jest fajne i trzeba się tam wybrać będąc na Ilha Grande, ale w samej wiosce też plaż nie brakuje. Dodatkowy atut plaż w wiosce to taki, że z kwatery można się na nie dostać w przeciągu kilku minut.




Uff to by było a tyle, zajrzyjcie do nas za kilka dni. Już wkrótce zdjęcia z kolonialnej perły Brazylii - Paraty.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza