rotating_baner

środa, 7 listopada 2018

Paraty - kombinacja idealna

Do Paraty lub jak miejscowi mówią do Paraczi przybywamy prosto z Ilha Grande. Tu podobnie jak poprzednio godzina podróży promem, a potem jeszcze około 3 godzinki busem i jesteśmy. Na miejscu w naszej pousadzie witają nas właściciele. I od razu dowiadujemy się jak wyglądają i smakują owoce aceroli (mają wielkie drzewo na podwórku) oraz przekonujemy się, że znajomość angielskiego w Brazylii zupełnie nam się do niczego nie przyda. To było pierwsze nasze takie poważne zderzenie z rzeczywistością brazylijską. Potem to w zasadzie im dalej w las tym gorzej. Angielskiego naprawdę mało kto używa. Nie ma co rozpaczać w trudnych momentach zawsze można ratować się Google translatorem.
Chwilę odpoczywamy i ruszamy zobaczyć kolonialną perełkę Brazylii - Paraty.
I tu szybko kolejna cenna życiowa nauka. Momentalnie przekonujemy się, że zabranie wózka ze sobą na spacer to nie najlepszy pomysł. Całe stare miasto nawierzchnię ma wyłożoną tzw. "kocimi łbami" i to takich rozmiarów, iż miejscami trzeba wózek nieść, bo prowadzić absolutnie się nie da.




No dobrze, a jak miasto? Zachwycające! I to pod każdym względem. Wpisane na listę Światowego Dziedzictwa UNESCO robi duże wrażenie. Spacerując wśród kilkuset letnich budynków po brukowanych ulicach, nierzadko zupełnie pustych ma się wrażenie, że czas się w Paraty zatrzymał. Zobaczcie zresztą sami - przed Wami spora dawka zdjęć.




Paraty ma jeszcze jedną pożądaną cechę. Leży nad oceanem. A to oznacza, że są plaże! Jedna nawet tuż przy samym starym mieście. Niestety nie należy do najczystszych, ale za to są knajpki tuż przy wodzie, gdzie można spędzić miło czas.




A jak dla kogoś to mało to za około 70 złotych od osoby można wybrać się w rejs statkiem w poszukiwaniu ładnych zatoczek i jeszcze ładniejszych plaż.




Jak widać Paraty to idealna kombinacja. Zabytki, przepiękne stare miasto i plaże. Z pewnością nie należy go pominąć podczas wizyty w Brazylii.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza